Rozporządzenie MEN narobiło bałaganu w szkołach

Aleksandra Lewińska
2010-06-16, ostatnia aktualizacja 2010-06-16 13:58

Wszedł PESEL, zniknęło województwo - MEN zmieniło wzory szkolnej dokumentacji. W sekretariatach praca wre. - Dlaczego ministerstwo obudziło się dopiero przed końcem roku? Za późno - narzekają dyrektorzy

Nowe przepisy obowiązują od wtorku. Sekretarzom szkół robota pali się w rękach. Muszą stworzyć nowe arkusze ocen dla pierwszaków z podstawówek i gimnazjów. To dokument, który szkoła prowadzi dla każdego ucznia przez cały okres jego nauki. Arkusz musi być przechowywany w szkole co najmniej przez 50 lat. Dlatego tak ważne jest, by był wypełniony właściwie.

MEN wprowadziło właśnie do wzoru arkusza poprawki. - Wszedł PESEL, zniknęła nazwa województwa - mówi Leszek Gozdek, szef Zespołu Szkół nr 26. - Niby zmiany kosmetyczne, ale stworzenie nowych arkuszy to masa roboty.

Nowe dokumenty muszą mieć tylko pierwsze roczniki. Dlaczego? Bo je objęła reforma. Bydgoskie podstawówki i gimnazja muszą stworzyć setki stron nowych druków. Radzą sobie jak mogą.

Joanna Borkowska, sekretarz Zespołu Szkół nr 17, poprawia dokumenty ręcznie. - Zamówiliśmy szkolne druki już w marcu. Firma wkrótce nam je dostarczy. Niestety, te dla pierwszaków, jak się właśnie okazało, są już nieaktualne - mówi.

Minister Katarzyna Hall dopiero pod koniec maja podpisała rozporządzenie w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków szkolnych. Weszło w życie wczoraj. - Trochę późno, tuż przed końcem roku - komentuje Gozdek. - Arkusze rzeczywiście będziemy dopiero wypełniać, ale musimy je utworzyć już na początku roku. Te, które stworzyliśmy we wrześniu, nadają się dziś do śmietnika. Totalny bałagan. To rozporządzenie powinno wyjść jesienią, nie teraz.

- Czasu niewiele, a nowych wzorów druków w Bydgoszczy dostać jeszcze nie można - mówi Czesława Feddek, szefowa SP nr 62. - Znaleźliśmy jedną firmę - magazyn druków w Ziębicach, która je posiada. Już zamówiłam.

Za jeden arkusz Feddek zapłaci 39 groszy. Zamówiła 140.

Nowości, które wprowadza rozporządzenie, jest więcej. Od tego roku każde dziecko, które kończy zerówkę, musi otrzymać od wychowawcy informację o gotowości do podjęcia nauki w podstawówce. To dokument niejawny, który na koniec roku dostaną do ręki rodzice. Zgodnie z rozporządzeniem, które weszło wczoraj w życie, powinien być gotowy do... poniedziałku.

MEN planowało dać dyrektorom szkół możliwość wydawania świadectw szkolnych promocyjnych (potwierdzających, że uczeń zdał do wyższej klasy, ale niepoświadczających ukończenia szkoły) na drukach według własnego wzoru. Ale ostatecznie od pomysłu odstąpiło. I dobrze. Bo większość bydgoskich dyrektorów i tak nie planowała upiększać świadectw.

- Bo po co? - pyta Jarosław Durszewicz, dyrektor "jedynki". - Te świadectwa, prawdę mówiąc, na niewiele się przydają. Ważne są świadectwa na koniec szkoły. To nimi się posługujemy przy rekrutacji do kolejnych szkół, czy szukając pracy. Te poświadczające promocję z klasy do klasy leżą w szufladach, służą ewentualnie do pokazywania dzieciom i wnukom. Czy warto inwestować czas i pieniądze, by wyglądały ładniej? Moim zdaniem nie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz